To nie moja dłoń

Jednym z bardziej interesujących zaburzeń neurologicznych jest syndrom obcej ręki. Trudno już zrozumieć samą nazwę. Jak bowiem obcej ręki skoro każda część ciała jest nasza? Wyobraź sobie sytuację, w której jedną ręką smarujesz chleb na śniadanie, a druga wyrzuca dżem do kosza. Uszkodzenie prawej półkuli może doprowadzić do sytuacji, w której zaczną się na zacierać granice pomiędzy ja i nie-ja. W tym momencie w obszar, który nie jest mną trafia jakiś fragment nas – przykładowo nasza ręka. Nie mamy nad nią kontroli, a w każdym razie tak czujemy. Wywołuje to w osobie dotkniętej tą przypadłością zdecydowanie negatywne uczucia względem danej kończyny. Czasem pacjent może w ogóle nie zwracać uwagi na działanie obcej kończyny, dopóki ona nie przyciągnie jego uwagi. Jednym ze sposób radzenia sobie z takim uszkodzeniem mózgu przez pacjentów jest choćby zajmowanie takiej ręki. Podarowanie jej przedmioty zajmuje ją i przestaje ona być kłopotliwa. Część osób jest w stanie odzyskać dawną kontrolę, kiedy mózg odbuduje sobie drogi neuronalne tak by omijał on uszkodzony obszar. Nie jest to jednak udziałem wszystkich chorych. Motyw ten rozpowszechnił się w kulturze i można spotkać się zarówno w książkach jak i serialach z przykładami, gdzie jeden z bohaterów dręczony jest przez jego dłoń. Jest to ciekawe, a jednocześnie bardzo tajemnicze schorzenie, z którym trudno powiedzieć co można począć. Zapewne czas pokaże.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.